KS wygrywa w Parzęczewie

0
276

Piłkarze KS-u Sand Bus Kutno pokonali na wyjeździe 3-1 Orła Parzęczew. Dwa gole dla kutnian strzelił Piotr Michalski, a jedno trafienie dołożył Bartosz Kaczor.

Tutaj przeprowadzaliśmy relację na żywo z meczu

Przed spotkaniem Sławomir Ryszkiewicz, trener KS–u, zdecydował się na kilka zmian w wyjściowym składzie. Od pierwszej minuty na boisku zameldowali się Dawid Łuczak oraz bramkarz Paweł Sobczak, powracający po karze za czerwoną kartkę.

Początek spotkania pokazał, że wicelidera interesują tylko i wyłącznie trzy punkty. Już w 2. minucie w pole karne wpadł Piotr Michalski, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez jednego z defensorów. Kutnowski napastnik sześćdziesiąt sekund później znów znalazł się w niezłej sytuacji, jednak jego strzał z największym trudem na rzut rożny wybił golkiper.

Najlepszą okazję do strzelenia bramki miał jednak w 10. minucie Mariusz Jakubowski. „Mario” otrzymał dobre podanie od Kamila Zagajewskiego i znalazł się oko w oko z Arturem Królem. Chciał go pokonać technicznym lobem, jednak źle trafił w piłkę i zmarnował szansę.

W kolejnych minutach KS dominował na boisku i starał się długo utrzymywać przy piłce. Kutnianie starali się atakować zarówno z lewej, jak i prawej flanki, jednak Orzeł dobrze się bronił. A przy tym starał się wyprowadzać kontry i kilka razy zakotłowało się w polu karnym kutnian.

O wiele groźniejsze były jednak akcje podopiecznych Sławomira Ryszkiewicz. W 30. minucie Piotr Michalski minął obrońcę i zbiegając z narożnika pola karnego zdecydował się na uderzenie, jednak jego strzał był bardzo niecelny. Cztery minuty później Michalski znów wystąpił w głównej roli i po dwójkowej akcji z Kamilem Zagajewskim z bliskiej odległości, nękany przez kilku obrońców, nie był w stanie posłać futbolówki do siatki.

Po kilku zmarnowanych sytuacjach przez Michalskiego nadeszła 42. minuta. Wtedy kutnowski napastnik zapewne pomyślał: „skoro nie chce wpaść z bliska, to spróbuję z dalszej odległości”. Otrzymał piłkę od Dawida Łuczaka, przymierzył z ponad 20 metrów i… futbolówka zatrzepotała w samym okienku bramki strzeżonej przez Artura Króla. Dobrze spisujący się do tej pory golkiper nie miał nic do powiedzenia. Stadiony świata!

Jeszcze przed golem na 0–1, Orzeł raz zagroził KS–owi po stałym fragmencie gry. W zamieszaniu w polu karnym gospodarze nie potrafili jednak pokonać Pawła Sobczaka, który popisał się dobrą interwencją. I to w zasadzie był jedyny moment, gdy były bramkarz ŁKS-u Łódź musiał wykazać się swoim rzemiosłem w tej części meczu.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy, a dokładniej Łukasza Olczyka, który już kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry strzelił na 1–1. Wydaje się jednak, że napastnik Orła był na wyraźnym spalonym. Wątpliwości co do tego nie miał Sławomir Ryszkiewicz, trener KS–u.

– Bramka padła z trzymetrowego spalonego, to jest po prostu skandal. Staram się nie krytykować i nie osądzać sędziów, ale dziś, szczególnie bocznemu z naszej strony, zdarzyły się trzy pomyłki, które mogły wypaczyć wynik meczu – powiedział po końcowym gwizdku szkoleniowiec kutnian.

Tuż po strzeleniu bramki przez Orła, mecz stał się bardziej otwarty. Gospodarze próbowali pójść za ciosem i rzucili się do ataków. KS został nieco zepchnięty do defensywy, jednak w 53. minucie znów o sobie dał znać Piotr Michalski, który ostudził zapędy gospodarzy. Otrzymał piłkę po wyrzucie z autu, sprytnie obrócił się z obrońcą na plecach, uderzył po ziemi z szesnastu metrów i… bramkarz Orła po raz drugi musiał wyjmować futbolówkę z sieci.

Sześćdziesiąt sekund później pod bramką gospodarzy znów było groźnie i… kontrowersyjnie. Piotr Kierus został powalony w polu karnym przez jednego z obrońców, jednak sędzia Arkadiusz Daroch zamiast wskazać na wapno, podyktował jedynie rzut wolny. Ale to niejedyna kontrowersja z udziałem trójki sędziowskiej. Chwilę wcześniej Kamil Zagajewski został bezpardonowo zaatakowany przed polem karnym przez bramkarza, jednak w tej sytuacji arbiter nie zdecydował się nawet na podyktowanie rzutu wolnego…

Kutnianie mimo korzystnego wyniku nie cofnęli się na własną połowę, tylko dążyli do strzelenia kolejnego gola. I mieli ku temu świetną okazję w 58. minucie, jednak Piotr Michalski, będąc sam na sam z bramkarzem, strzelił tuż obok słupka. Aktywni byli również Kamil Zagajewski i Piotr Kierus, którzy co rusz nękali obrońców.

Z kolei Orzeł poważnie zagroził KS–owi dopiero w 74. minucie. Jeden z parzęczewian urwał się kutnowskim obrońcom i z ostrego kąta trafił w boczną siatkę. Sześć minut później było jeszcze groźniej. Po rozegraniu z rzutu wolnego ofiarną interwencją popisał się Paweł Sobczak i futbolówka zamiast wpaść do bramki, zatrzymała się na poprzeczce.

Emocje rosły i wydawało się, że Orzeł grając va banque, będzie w stanie doprowadzić do remisu. Dwie minuty przed końcem meczu było już jednak wszystko jasne. Po sprytnie rozegranym rzucie wolnym z około 20 metrów ładnym strzałem popisał się Bartosz Kaczor i podwyższył na 3–1. W doliczonym czasie gry rzut karny wymusić próbował jeszcze Tomasz Czajkowski, jednak sędzia nie popełnił kolejnego błędu i ukarał zawodnika żółtą kartką, a kilka chwil później zagwizdał po raz ostatni. Przez 90 minut „Czaja” był dosłownie wyłączony z gry przez Dawida Łuczaka, który robił tylko co mógł, by jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy Orła nie mógł rozwinąć skrzydeł.

Dzięki wygranej w Parzęczewie – przynajmniej do jutra – KS zajmować będzie fotel lidera. O ostatecznym układzie tabeli zadecyduje jutrzejszy mecz Sokoła II Aleksandrów Łódzki z Włokniarzem Pabianice.

Orzeł Parzęczew 1–3 KS Sand Bus Kutno
0–1 42′ Piotr Michalski
1–1 46′ Łukasz Olczyk
1–2 53′ Piotr Michalski
1–3 88′ Bartosz Kaczor

Sędzia: Arkadiusz Daroch (Pabianice)

Orzeł Parzęczew: Król – Gławęda, Pietrzak, Kończak, Ciesielski, Nabaoui (Wdowiak 77′), Czajkowski, Łuczak, Bonikowski, Garbacz, Olczyk;

KS Sand Bus Kutno: Paweł Sobczak – Mucha (46′ Kierus), Żemigała, Kaczor, Walczak, Łuczak (90′ Ławniczak), Grzegorek, Jakubowski, Michalski (90′ Wietrzyk), Zagajewski, Gracjan Sobczak (84′ Wójcik);

Łukasz Stasiak
EKU24.net

PODZIEL SIĘ